Buszując po sieci ciągle natrafiam na 'temat - rzekę' pt. : narzekanie na tłumaczenie tytułów zagranicznych filmów na język polski. W tym wpisie zajmę sie jednak nie tylko tłumaczeniem samych tytułów, ale całych filmów/ książek.
Po pierwsze i najważniejsze: definicją dobrego tłumaczenia nie jest tłumaczenie dosłowne! Często jest to po prostu niemożliwe. Dlaczego? Otóż każdy naród ma słowa, wyrażenia, które maja tak zwane 'drugie dno' i przetłumaczenie dosłownie takiego wyrażenia powoduje, że traci ono sens => chodzi mi tu o tak zwane konotacje. Rzadko występują one w tytułach, ale w tłumaczeniach filmów już często. Jeśli bohater niemieckiego filmu mówi do kolegi 'jeśli będziesz jeździł nadal tak szybko, to w końcu pojedziesz do Flensburga", to nie oznacza, że zrobi sobie tam wycieczkę, tylko że mu odbiorą prawo jazdy. Przetłumaczenie słowo w słowo wywołało by nieporozumienie. A teraz wyobraźmy sobie, że ktoś nakręcił film o murze, który wybudowano między dwoma placami zabaw w Berlinie. Przetłumaczenie tego jako "Mur w Berlinie" spowoduje oczywistą konotacje z murem Berlińskim ;-). Kolejny przykładem może być tytuł: 'W drodze do Rajska/ Tworkowa'. Jakiekolwiek tłuamczenie dosłowne skończy sie fiaskiem, bo nie o miasto tu chodzi, lecz o zakłąd dla osób psychicznie chorych.
Podczas procesu tłumaczenia stykamy sie też ze słowami których NIE da się przetłumaczyć. Co wiec wtedy zrobić? Tu jest kilka możliwości:
-można opisać (co w książkach jest często wykorzystywane, ale do filmów sie wybitnie nie nadaje, bo czy wyobrażamy sobie zagranicznego aktora, który przykładowo zamiast pytania 'czy zjesz bigos?' pyta: 'czy zjesz polską potrawę składającą się w głownej mierze z kapusty kiszonej z dodatkiem kiełbaski i przypraw?')
-fonetyczny zapis ( znowu: użyteczny w książkach, ale w filmach zagranicznemu odbiory bedzie obojetne czy my mu powiemy bigos, czy bigosch, lub bigosh - i tak nie zrozumie).
-tłumaczenie zbliżone to metody 'słowo w słowo'
Ale wracając do tłumaczeń tytułów: oczywiście nie wszytskie są idealne, znajdują sie wśród nich buble. Np. szacunek tłumaczowi, który 'Dirty Dancing" zamienił na "Wirujący seks". Ja bym tego nie wymyśliła, nawet po najlepszych używkach ;-D.
Dobre tłumaczenie, to tłumaczenie oddające treść filmu. To jest moja definicja dobrego tłumaczenia.Często tytuły tłumaczy się słowo w słowo, ale to tylko jedna z dostępnych technik tłumaczenia. Oto wszystkie trzy wraz z przykładami:
1. Tłumaczenie słowo w słowo:
'Katar' => 'Der Schnupfen'
'Król Dawid żyje!' => 'König David lebt!'
'Cyryl, gdzie jesteś' => 'Cyryl, wo bist du?'
2. Tłumaczenie słowo w słowo z dodatkiem podtytułu (ta, to także może tłumacz zrobić ;-))
'Postscriptum' => 'Postscriptum für Anna und Miriam' (Postscriptum dla Anny i Miriam)
'Hrabina Cosel' => 'Gräfin Cosel. Ein Frauen Schicksal am Hofe Augustus des Starken' ( Hrabina Cosel. Los kobiety na dworze Augusta Mocnego)
3. Tzw. wolne tłumaczenie ;-):
'Początek' => 'Die schöne Frau Seidenmann' (Piękna pani Seidemann)
'Wszystko inaczej' => 'Ferien in der Stadt' (Wakacje w mieście)
'Wszystko powiem Lilce' => 'Wenn das Lilka wüsste' (Gdyby Lilka wiedziała)
'Dorosnąć' => 'Mein Sohn Michael' (Mój syn Michał)
Często właśnie ta trzecia metoda jest wykorzystywana przy tłumaczeniu tytułów zagranicznych filmów, co wzbudza protest widzów i posądzenia o błędne tłumaczenie wspomnianego tytułu. Celem tego wpisu jest wykazanie, ze nie jest to błędem o ile zgadza się z treścią filmu. Co nie wyklucza, że niekiedy tłumaczenia są fatalne i niepasujące. Aby to robić trzeba mieć też wyczucie stylistyczne (nie tłumaczymy 'wąchać kwiatki od spodu' jako 'oddać duszę panu' :D) i wykazac sie znaomościa języka. Jeśli te warunki będą spełnione, to z pewnością czeka nas wiele poprawnych, zabawnych i godnych zapamiętania tłumaczeń zarówno filmu jak i jego tytułu.